Pociągi Leo Express w Polsce, czy warto?

Kochani, jestem kilka dni po inauguracyjnym przejeździe pociągiem pierwszego prywatnego operatora międzynarodowego w Polsce – Leo Express. Pora więc na podsumowanie. Uruchomione 20. lipca 2018r. połączenia obejmują relację Praga – Zebrzydowice – Katowice – Kraków i póki co obsługiwane są jednym składem kursującym co drugi dzień (w piątki i niedziele z Pragi, w soboty i poniedziałki z Krakowa). Tabor to pięcioczłonowa jednostka Flirt wyprodukowana w Siedlcach przez Stadler Rail.

Nowością jeśli chodzi o podróż są aż trzy klasy wzorowane na liniach lotniczych (Economy, Business i Premium) w różnych cenach i z różnym serwisem dedykowanym każdemu standardowi. Bilety mają zmienne progi cenowe. Można je nabywać poprzez stronę www przewoźnika a także aplikację na smartfony. Oprócz opłacenia przejazdu pociągiem (i możliwości przystąpienia do programu lojalnościowego Smile) da się kupić także bilety miejskie do kilku aglomeracji w Czechach oraz zamówić transport z/do domu dedykowanymi mini-busami. W Polsce ta ostatnia usługa dostępna jest w Krakowie. Istnieje jeszcze kilka innych opcji – między innymi możliwość wykupienia podróży pociągami Westbahn w Austrii. Ale żeby nie przynudzać, postaram się od razu odpowiedzieć, czy warto skusić się na podróż.

Jeśli jesteś kolejowym laikiem lub turystą to WARTO.

W zasadzie po wejściu do pociągu przenosisz się do innej epoki albo po prostu przekraczasz granicę i znajdujesz w Europie. Tu wszystko jest normalne, czyste, obsługa miła i chętna do pomocy a standard podróży w klasach Business i Premium bije na głowę “jedynkę” (nawet w opcji bez śmierdzących wąsatych pracowników polskich spółek kolejowych) w PKP Intercity. #dasię

Co na to wspomniana spółeczka od rozpędzonych literek? Ano nic. Kilka dni temu postanowiła, że wycofa z eksploatacji dziesięć wagonów z przedziałami menedżerskimi i przerobi je na WARS-y. Nie wiem, co stoi za takim szatańskim planem by pozbywać się taboru, który mógłby przynosić najwyższe dochody w najbardziej luksusowej klasie podróży i zmieniać go w deficytowe wagony barowe. Widać jakiś szalony analityk uznał, że sprzedaż kilkunastu jajecznic i schabowych zrekompensuje przychody z 48 miejsc siedzących w klasie pierwszej.

A zatem nie grozi nam szybkie dogonienie Leo Express przez polskich przewoźników i możecie spokojnie korzystać z usług nowego gracza na rynku, który po wsadzeniu buta między spróchniałe drzwi a zardzewiałą framugę Narodowego Przewoźnika raczej się nie podda i będzie konsekwentnie rozbudowywał swoją siatkę połączeń z/do Polski.

Jeśli jesteś Januszem lub Sebixem to też WARTO.

Tak się składa, że na stacji Bohumin następuje zmiana drużyny konduktorskiej/stewardów. Co zrobił Janusz podróżujący wraz ze mną w przedziale kategorii Premium? Nafutrowany darmowym omletem w kanapce i kilkoma napojami (które zamawiał począwszy od Krakowa), gdy tylko podszedł do niego nowy uśmiechnięty steward, natychmiast zamówił ponownie śniadanie i zażyczył sobie karty win, coli z lodem i darmowego muffina. Można? Można. Należy mu się.

Co najśmieszniejsze, pasażerowi Premium taki serwis naprawdę przysługuje.

Oto zdjęcia z poszczególnych klas pociągu (fotki przewoźnika).

Klasa Economy

Klasa Business

Czas podróży Darmowe
< 50 min. 1 napój bezalkoholowy
> 50 min. 1 posiłek z menu biznesowego + 2 napoje bezalkoholowe (można je wymienić na jedno piwo lub Winkę)
> 4 godz. + 2 dodatkowe napoje bezalkoholowe

Klasa Premium

Na pokładzie dostępne są dwa z czterech menu, które są przeznaczone tylko dla klasy Premium. Posiłki są przeznaczone do spożycia tylko w pociągu. Menu Premium w porze lunchu jest dostępne tylko w przypadku połączenia z Pragi, Bohumína lub Starégo Města po godzinie 11.00.

Czas podróży Darmowe
< 50 min. 1 napój bezalkoholowy
> 50 min. 1 posiłek z menu Premium (ewentualnie 1 główny posiłek lub przekąska i deser)
+ nieograniczona konsumpcja napojów bezalkoholowych + dwa napoje alkoholowe
> 4 godz. Rozszerzony o 1 posiłek z menu Biznes

A jeśli jesteś mikolem? A… to jednak NIE WARTO.

– Dlaczego Kaszpirze? Tyle lat czekałem i nawet udało mi się zdobyć promocyjny bilet za 19 złociszy. I mam własne kanapki z jajkiem, bo za takie piniendze nie będę nic kupywał od tych złodziei.

No właśnie. Otóż specjalnie wcieliłem się w rolę wiecznie sfrustrowanego, walczącego z betonem i własną dysleksją miłośnika kolei i obszedłem cały skład, robiąc zdjęcia i analizując, co by należało natychmiast poprawić tak, by polski mikol mógł jeździć do Ostravy na piwo i knedliki bez focha.

A tak na serio pozwoliłem sobie na analizę adaptacji tego składu do połączeń międzymiastowych. Oto, co zwróciło moją uwagę.

1. Mała liczba koszy na śmieci i śmietniczek

Czesi poradzili sobie z tym instalując przy kilku wejściach wózki cateringowe (takie jak w samolotach) zamocowane pasami do uchwytów w składzie. Widocznie małe śmietniczki przy fotelach nie zdają egzaminu lub też ich opróżnianie zabiera cenny czas w przypadku napiętych obiegów.

2. Numeracja miejsc i wagonów

Jest nieco inna niż w klasycznych kolejach. W części economy to kolejne numery od 26 do 237 (z literką) a w pozostałej od B1 do B6 (Premium) i B7 do B25 (Business – odpowiednik pierwszej klasy).

Również same wagony zamiast numerów mają litery. Jednak konia z rzędem temu, kto wyjaśni dlaczego po wagonie A mamy D, E, C i w końcu B. To jest niemikolskie i po prostu dziwne.

3. Rozmieszczenie dodatkowych urządzeń w pociągu

Wózki cateringowe umieszczono w przejściu przy toalecie w części Economy. Ani to ładne, ani praktyczne. Zwłaszcza, że w kilku miejscach składu znajdują się specjalne wnęki do przygotowywania posiłków przez stewardów.

Lodówki, kuchenka, ekspres do kawy, miejsce na dużą ilość tac do serwowania, podręczny sejf. Czy potrzebne jest coś więcej?

Otóż tak – jeszcze więcej lodówek, tym razem zajmujących miejsce w części pasażerskiej. Znów widać, że nie przemyślano do końca zabudowy i zmarnowano kolejne dwa miejsca siedzące.

4. Część dla najmłodszych pasażerów, czyli kącik z Kubusiem

Znajduje się w wagonie A od strony kabiny maszynisty. Jest dedykowany zapewne nieco bardziej hałaśliwym pasażerom, stąd dobrze że odseparowano go od reszty składu. Ale niestety nie za pomocą dodatkowych drzwi a jedynie firanki.

5. Przestrzeń na rowery

Tutaj czepiać się nie będziemy. Pomyślano ją z głową zaś same miejsca są przypisane na stałe do foteli 136-137 i 140-141 i znajdują przy jednym stoliku w klasie Economy.

Chcąc nie chcąc masa krytyczna podróżuje razem i blisko swoich wehikułów.

6. System Informacji Pasażerskiej

Działa w jedną stronę. Czyli z Pragi do Krakowa. Tak było w inauguracyjnym kursie.

Takiego SIP-a nie ma póki co nikt w Polsce. Zaprojektowany sensownie, praktyczny i nawet czcionkę udało się dobrać 😉

Niestety w drugą stronę prawdopodobnie źle zaczytuje dane z systemu i podczas mojego przejazdu pokazywał jakieś bzdury, więc został wyłączony. Mam nadzieję, że ta funkcjonalność (bardzo ważna dla pasażerów) zostanie szybko dopracowana.

Podsumowując, mimo wszystko chciałbym by te minusy nie przesłoniły wam jednak plusów dodatnich związanych z pojawieniem się nowej kolejowej świeckiej tradycji i zachęcam do skorzystania z połączeń Leo, jeśli tylko będziecie mieli po drodze. Operator już wspomina, że interesują go także inne główne miasta w Polsce. Zapewne więc niedługo pojawią się nowe okazje, by skusić się na podróż normalną koleją.

 

Kaszpir

 

Strona internetowa, rozkład jazdy i rezerwacja biletów – http://www.leoexpress.com/pl

Za zdjęcia dziękuję także Petitowi, który dzielnie wspierał mnie w testach.